pl en

Ochrona Miejsc Pamięci w Puszczy Nalibockiej

W naszym Bractwie działają zarówno Polacy jak i Białorusini, otwarci jesteśmy także na obywateli innych Państw. Ale prowadząc naszą działalność, często na trudno-dostępnych obszarach leśnych nie zapominamy o tym kim jesteśmy, oraz o tych, którzy byli przed nami. Pielęgnowanie pamięci historycznej nie tylko związanej z bartnictwem ale tez z miejscami gdzie działalność bartniczą prowadzimy to jeden z naszych celów statutowych. Pomysł na to aby zająć się na poważnie remontem i konserwacją miejsc pamięci w Puszczy Nalibockiej zrodził się prawie 2 lata temu. Kiedy to wraz z Pawłem Kotwicą pojechaliśmy pierwszy raz zimą do Ivana Mulina do Puszczy Nalibockie omówić nasze dalsze działania. Jeżdżąc po zaśnieżonych leśnych duktach natknęliśmy się na samotną mogiłę pamięci rodziny Dybickiego zamordowanej przez Niemców w sierpniu 1942 roku. Pomnik stał w miejscu ich wiecznego spoczynku, był już mocno nadgryziony zębem czasu. Po powrocie do Augustowa nie pozwalał o sobie zapomnieć tak zrodził się pomysł napisania projektu i objęciem naszą opieką samotnych leśnych mogił mieszkańców puszczańskich chutorów mordowanych całymi rodzinami w Puszczy gdzie szukali schronienia lub na progach ich domostw w których mieszkali od pokoleń.

Netry – nasza baza wypadowa zwana także Chutorem Ivana, adres pocztowy: Suchy Borok 2, Rejon Ivieński. Fot. K. Pławiak-Czajewska

Read more

V edycja Barciowiska

Za nami już 5 edycja Barciowiska. Impreza odbyła się w Augustowie 7 lipca 2018 roku. Jak co roku organizuje ją Nadleśnictwo Augustów przy współudziale Bractwa Bartnego. W tym roku do zmagań pod amfiteatrem stanęło 8 dwuosobowych zespołów. Pojawili się nasi dobrzy znajomi z Frankfurtu z Bienenbotschaft, bracia z Olesna z Fundacji Zielona Barć w składzie Jakub, Ariel i Grzegorz, którzy regularnie od 4 lat przyjeżdżają na to wydarzenie zabierając z powrotem kolejne kłody, które montują na drzewach w okolicy Olesna. W tym roku przyjechali też Goście z Torunia z Fundacji „Leśna Droga”,  kolejne 2 zespoły wystawili nasi przyjaciele z Pasieki Edukacyjnej z Warszawy: Gosia z Marcinem oraz Agnieszka i Wojciech. Jeszcze jeden zespół tworzyli nasi bartnicy, a ostatni – leśnicy. Już po raz drugi pojawili się także przyjaciele z Polskiego Arborysty.  Wszystkim serdecznie dziękujemy za przyjazd i udział w imprezie.

miejsce imprezy tuż przed rozpoczęciem Barciowiska. Fot. Bractwo Bartne

Read more

Podsumowanie 2017 roku

Czas na podsumowanie działalności bartniczej w mijającym roku 2017. To już czwarte tego typu zestawienie, więc za nami już pełne cztery lata działalności. Drzewa rosną, bartników przybywa – tak że są powody do radości. Ten rok był bardzo owocny, jeśli chodzi o działalność Bractwa i rozwój bartnictwa w ogóle, ale po kolei…

Rok 2017 rozpoczął się miłym zaskoczeniem – zostałem stypendystą MKiDN, dzięki czemu mogłem zająć się osobiście bardziej intensywnie bartnymi sprawami w tym roku. O stypendium starałem się 3 rok z rzędu i w końcu nasza praca została doceniona i zauważona. W ramach stypendium 5 osób zostało przeszkolonych z zakresu bartnictwa – większość z nich uczestniczyła regularnie w comiesięcznych spotkaniach warsztatowych, na których wspólnie szyliśmy leziwa, robiliśmy barcie i wieszaliśmy je na drzewach, a nawet kuliśmy samodzielnie narzędzia bartnicze pod czujnym okiem naszego kowala Pawła Mikuckiego. Przeprowadziłem dla młodzieży szkolnej ponad 20 lekcji o bartnictwie oraz był czas na wyjazdy na Białoruś (3 wyjazdy) i zdobywanie wiedzy u źródła. Teraz o działalności Bractwa.

W styczniu Bractwo, jak co roku, wsparło WOŚP, przeznaczając na aukcję charytatywną jedną z niewielu baniek miodu pozyskanych w 2016 roku; miód na aukcję przekazał pan Sławomir Niemkiewicz, który od zawsze w  kłodach trzyma pszczoły i pozyskuje miód, wyciskając go z plastrów.

Styczeń  i luty  były miesiącami powolnych przygotowań do nadchodzącego sezonu. Czas wyciągania z archiwów zakurzonych kodeksów prawa bartnego, zapoznawania się ze źródłami i przygotowań zarówno do warsztatów, jak i do zajęć z grupą stypendialną. Podczas lutowych roztopów trafiliśmy do Puszczy Nalibockiej, gdzie zagościliśmy już na dobre dzięki pomocy i wsparciu bartnika Fratrum Mellicidarum Ivana Mulina.

W marcu pszczoły zaczęły wychodzić z zimowego letargu, niestety w tym roku w przeciwieństwie do lat ubiegłych straty przez zimę były znaczące – przetrwały tylko 2 rodziny. Miesiąc zaczęliśmy od wizyty w Rezerwacie Ścisłym Białowieskiego Parku Narodowego i wykładu o bartnictwie dla przewodników z Białowieży. W marcu Bractwo realizowało projekt „Leśna Pszczoła” na Podkarpaciu – wykonaliśmy w sumie i zainstalowaliśmy na drzewach 5 kłód bartnych, dostarczyliśmy narzędzia, w tym leziwo, jak i materiały do tablic informacyjnych. Niestety w tydzień po naszym wyjeździe z Głogowa Małopolskiego, 2 kłody ktoś ukradł z lasu! Co dziwniejsze łobuzy zdjęły je z podstawek zamontowanych ponad 4 metry nad ziemią! Pod koniec miesiąca odbyły się pierwsze wiosenne warsztaty, wzięło w niej udział 10 śmiałków, a kłody, tak jak w poprzednich edycjach pojechały daleko poza obręb naszej puszczy: do klasztoru Franciszkanów w Łęczycy, na Śląsk czy do Warszawy (skąd niestety w noc po dowiedzeniu została ukradziona). Także dołaczył do nas Tomek Bielski z Augustowa, który szybko i perfekcyjnie opanował sztukę posługiwania się leziwem!

Szycie leziw. Fot. Barctwo Bartne

Read more

Namierzanie rojów dziko żyjących pszczoły miodnej – eksperyment I

W drugim tygodniu lipca na terenie Puszczy Augustowskiej przeprowadzony został eksperyment, którego celem była lokalizacja rojów dziko żyjących pszczoły miodnej. Z powodu zniszczeń, które parę dni wcześniej dokonało tornado, obszar działania ograniczony został do oddziału 106 Nadleśnictwa Płaska – niezniszczonej przez wiatr bagiennej części Puszczy.
Badania przeprowadzone zostały przez Piotra Chmielewskiego wg metodologii zaprezentowanej w książce Thomasa D. Seeley’a „Hunting wild bees”. Publikacja ta zbiera wiedzę zachowaną po amerykańskich tropicielach pszczół dziko żyjących, autor popiera ją własnym, wieloletnim doświadczeniem.
Read more

III Piknik Kowalski Bractwa Bartnego

Święto pracy najlepiej świętować pracą – w myśl tej dewizy zorganizowaliśmy III Piknik Kowalski Bractwa Bartnego właśnie 1 maja, na Rynku Zygmunta Augusta w Augustowie. Piknik w tym roku był częścią realizowanego przez Bractwo Bartne zadania pt. „Promocja kowalstwa i bartnictwa w Augustowie”.  Impreza ma na celu pokazanie pracy rzemieślników niegdyś cenionej, a dziś trochę zapomnianej profesji, jaką jest kowalstwo. Wydarzenie organizowane przez nas już po raz trzeci ma na celu przybliżyć tajniki pracy kowala szerszej publiczności, pokać, ile wysiłku i umiejętności potrzeba, aby wykonać przedmioty codziennego użytku. Również  po to, aby początkujący kowale mieli możliwość szlifowania swoich umiejętności pod okiem zawodowców. W pikniku wzięły udział 4 zespoły kowalskie, które zjechały do nas z Augustowa oraz okolic Białegostoku, niestety w tym roku zabrakło Henryka Borowskiego ze Smolnego Dębu, który zmaga się z ciężką chorobą, z tego miejsca życzymy mu dużo zdrowia!

Przygotowania do rozpoczęcia Pikniku, na otwarcie zagrał nam zespół Kavem Folk group. Fot. P. Piłasiewicz

Oprócz kuźni, przygotowaliśmy również stanowisko mincerza, na którym odwiedzający chętnie wybijali pamiątkową monetę przygotowaną specjalnie na przypadającą w tym roku 460. rocznicę nadania praw miejskich dla Augustowa przez króla Zygmunta Augusta. Pierwszą monetę o godzinie 12. wybił burmistrz, pan Wojciech Walulik.

Relacja z I Warsztatów Bartniczych w Puszczy Nalibockiej na Białorusi

Na początku kwietnia odbyły się I Warsztaty Bartnicze w Puszczy Nalibockiej na Białorusi. W warsztatach wzięło udział łącznie 15 osób z Polski i 4 z Białorusi. Idea, jaka nam przyświecała przy organizacji warsztatów, była prosta: pomóc naszym przyjaciołom z Białorusi w rozwijaniu bartnictwa w Puszczy Nalibockiej. Zarówno finansowa, jak i rzeczywista – poprzez pracę. Udało się wykonać całkiem sporo – mimo zmiennej pogody wciągnęliśmy 2 kłody na drzewa i wykonaliśmy platformę na dębie, na której stanęły 3 kolejne kłody. Ponadto wykończyliśmy kilka nowych kłód. Obecna sytuacja polityczna na Białorusi niestety nie sprzyja organizacji tego typu wydarzeń. W Mińsku i w większych białoruskich miastach trwały protesty, a Łukaszenko insynuuje o grupach dywersyjnych przerzucanych z Litwy, Polski i Ukrainy. W tym klimacie grupy młodych zapaleńców z toporami, dzidami (pieszniami) i innymi ostrymi narzędziami, próbujące przekroczyć granice, wpisują się jak najbardziej w obraz rzeczywistości kreowanej przez rządowe media.

Na szczęście, mimo skrupulatnej kontroli na granicy litewsko-białoruskiej, udało nam się wjechać; a to dlatego, że niczego nie ukrywaliśmy i jasno określiliśmy cel naszej podróży: warsztaty bartnicze. Wyłożyliśmy do kontroli przewożony „arsenał” narzędzi bartniczych. Miłym zaskoczeniem była dla nas sytuacja, kiedy naczelnik zmiany, oglądając narzędzia, zaczął opowiadać o kłodach swojego dziadka oraz o tym, że takie narzędzia zachowały się też u niego.

Read more

Naliboki

Puszcza Nalibocka to największy zwarty kompleks leśny na terenie Białorusi, prawie całość objęta jest rezerwatem. W lesie spotkać można żubry, rysie, wilki czy nawet niedźwiedzie. Drzewostan puszczy nie jest stary, dominują drzewa sadzone po II wojnie światowej, ale też – wśród kęp na rozlewiskach puszczańskich rzek – spotkać można samotne dęby, sosny czy lipy imponujących wprost rozmiarów. W okresie międzywojennym, kiedy las ten znajdował się na pograniczu polsko-sowieckim rozwijało się w puszczy osadnictwo w niewielkich wioskach śródleśnych lub pojedynczych leśnych gospodarstwach, zwanych na Kresach chutorami. Są to niesamowicie malowniczo położone miejsca, często na niewielkich wzniesieniach otoczone bagniskami, rozlewiskami lub lasem ze wszystkich stron, z których zazwyczaj rozpościera się widok na pobliską łąkę, dawniej koszoną i użytkowaną, a obecnie zarośniętą i zapomnianą. W jednym z takich chutorów mieszka nasz bartnik Ivan.

Przejście po żeremiu przez rozlewiska Wołki/ Fot. P. Piłasiewicz

Umawiamy się z Ivanem na moście koło miejscowości Bakszty przy drodze Lida-Mińsk, 190 km na wschód od Grodna. Rzeka rozlewa szeroko na okoliczne łąki podchodząc pod drogę, w dali widać ostatnie zabudowania wsi po jednej stronie rzeki, po drugiej zaczyna się ściana lasu, północny kraniec Puszczy Nalibockiej. Witamy się i udajemy się za Ivanem wąską drogą po usypanej grobli, następnie przez las, bagna i znów las. Nim docieramy na miejsce przejeżdżamy ponad 20 km, mijając tylko jeden zamieszkały chutor z 3 domami. Pozostałe mijane polany są puste, znajdują się na nich już tylko resztki zabudowań.

– Tuż po II wojnie takich chutorów było tu ponad 400, obecnie zamieszkałych pozostaje około 20 z nich. Ich mieszkańcy albo wyjechali do miast, albo przenieśli się na obrzeża większych wiosek, gdzie łatwiej jest po prostu żyć – mówi Ivan.
Read more

Bartnictwo w Inflantach

Łotwa i Estonia,  tereny piękne i ciekawe turystycznie, z bogata historią. Dawne rubieże Rzeczpospolitej, przez które wielokrotnie Polska i Litwa wplątywała się w wojny ze Szwecją i Rosją. Kraje dumne ze swej kultury, odrębności i tradycji. Dla nas interesujące pod kątem wypracowania specyficznej formy bartnictwa. Co do zasady bartnictwo w Inflantach nie różniło się od tego w Rzeczypospolitej – gatunki używanych drzew podobne, narzędzia również.  Do wchodzenia używano leziwa, choć z dość odmienną kluczką wykonaną z brzozowej rozwierconej gałęzi, przez środek której  przechodziły plecione sznury.

Leziwo Łotwa. Skan od Ivana Osipau, źródło nieznane, zapewne jedna z prac August Johann Gottfried Bielenstein, łotewskiego etnografa niemieckiego pochodzenia

Sposób zakładania leziwa na drzewo był miejscami nieco inny, bo częstokroć zamiast wspinać się  za pomocą leziwa, tworząc kolejne pętle, zakładało się leżajo, używając długiej tyczki zakończonej niewielkim hakiem do zaczepienia o gałąź. A to dlatego też, że w tej krainie barcie zakładano znacznie niżej, czasem zaledwie 1,5 metra nad ziemią.  Inspirujące są natomiast zdobienia śniotów, czyli dodatkowych desek zasłaniających otwór bartny, nanoszone jest na nie nie tylko klejmo, czyli znak bartny, ale też wzory znane z ludowych tkanin i krajanek, w podobny sposób jest też udekorowany zatwór zasłonięty śniotem.

Skan otrzymany od Ivana Osipau, źródło nieznane, zapewne jedna z prac August Johann Gottfried Bielenstein, łotewskiego etnografa niemieckiego pochodzenia

O bartnictwie na Łotwie i w Estonii wiemy – jako Polacy – stosunkowo niedużo. W pracach wydanych w naszym języku, jeśli pojawiają się jakieś informacje na temat bartnictwa, to zaczerpnięte głównie z jednego źródła: prac estońskiego etnografa opublikowanych po estońsku w roku 1939.  Nieco nas w temat wprowadził  znajomy bartnik z Łotwy – Anatolij, który pierwszą kłodę wykonał wraz z a nami w Puszczy Augustowskiej w listopadzie 2015 roku. Po powrocie do domu w przeciągu tygodnia od warsztatów wydział barć w dębie i to ponad 10 metrów nad ziemią! Obecnie gospodarzy na 3 kłodach i jednej barci.

Barcie w Inflantach powstawały stosunkowo nisko, bo już na wysokości 1,5 metra od ziemi, czemu? Trudno powiedzieć – może po prostu ludzie żyli bardziej zgodnie, było mniej złodziejstwa i nie trzeba było zabezpieczać swoich pszczół, umieszczając je wysoko nad ziemią? Tego nie wiemy na pewno.  Ale z cała pewnością wiemy, że tam również bartnictwo trafia na podatny grunt.

F. Linndus, barć w Estonii, rok 1933

F. Linndus, bartnik otwierający barć, Estonia, rok 1933

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Zrealizowano w  ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego”

 

Źródła na temat bartnictwa w Inflantach:

A. Bielenstein, Die Holzbauten und Holzgerate der Letten, 1907,

F. Linnus, Esti Prahwa Musseumi Aastraamat, XII-XIII, Tartu 1939,

F. Linnus, Esti Vanen Mesindus I Metsamesindus, Tartu 1940,

T. Siudowska-Myzykowa, Materiały do bartnictwa w północno-wschodniej Europie…, Wrocław 1960.

 

 

 

 

 

Bartnictwo wraca nad Bug

W dniach 29.09-1.10.2016 odbyły się warsztaty bartnicze w Monastyrze św. Onufrego w Jabłecznej nad Bugiem. Warsztaty organizowało nasze Bractwo wspólnie z Centerum Spotkań Kultur z Lublina i Prawosławnym Monastyrem w Jabłecznej.  Jabłeczna to miejsce pielgrzymowania, pracy i odpoczynku. Głównym założeniem warsztatów było przekazanie wiedzy bartniczej członkom miejscowej wspólnoty, tak aby mogli dalej kultywować tradycje bartnicze. To obszar pogranicza kultur i narodów, to wreszcie wspaniała nadbużańska przyroda gdzie ta niepozorna na pierwszy rzut oka rzeka nadaje rytm naturze i wpływa znacząco na miejscowy ekosystem. W warsztatach wzięło udział 4 uczestników: Mariusz Balewski, Mariusz Chachuła, Jakub Cupriak, oraz ojciec Makary, który prowadzi przyklasztorną pasiekę oraz Piotr Piłasiewicz i Marcin Sudziński z ramienia Bractwa Bartnego i CSK. Po warsztatach pod opieką ojca Makarego została kłoda bartna wciągniętą wspólnymi siłami na ponad 500 letni dąb, pamiętający zapewne powstanie miejscowego klasztoru. Ojcu zostawiliśmy również komplet narzędzi bartnych także na pewno nie będzie to ostatnia kłoda jaka w tym miejscu powstała. Mamy nadzieje, że nowe hobby ojca przyczyni się do rozprzestrzenienia tradycji bartniczych w tym regionu. Mniszki z klasztoru na Garbarce, świętego miejsca prawosławia do którego rokrocznie pielgrzymuje tysiące wiernych, już złożyły u niego zamówienie na kłodę bartną do ich wspólnoty.  Z pomysłem przeprowadzenia warsztatów wyszedł Marcin Sudziński prowadzący pasiekę i pracownie pszczelarska na dachu CSK w Lublinie, a także współpracownik naszego Bractwa, a dzięki uprzejmości wójta gminy Sławatycze udało się uzyskać zgodę na zainstalowanie barci na pomniku przyrody.  Namiestnik klasztoru Archimandryta Atanazy poparł ochoczo pomysł na  przeprowadzenie warsztatów w klasztorze. Pochodzi on z niewielkiej wsi w Puszczy Białowieskiej o nazwie Łuplanka Stara, związanej żywo z bartnictwem. Jest to osada śródleśna założona przez bartników, którzy chcąc chronić swoje barcie przed kradzieżami przenieśli się głębiej w las zakładając osadę i dawali łupnia nieproszonym gościom zapuszczającym się w tą okolicę.

Wszystkie wykonane kłody zostały zabrane przez uczestników, jedna trafiła do nauczyciela przedmiotów zawodowych ze szkoły w Pszczelej Woli, pana Mariusza Chachuły, mam nadzieje, że te warsztaty przyczynią się też do lepszego zrozumienia zagadnień bartnictwa przez zawodowych pszczelarzy. Choć tym razem więcej było praktyki niż teorii.

dsc_0039-copy

Ekipa warsztatów bartniczycgh w Jabłecznej i owoce naszej pracy. Fot. Bractwo Bartne

Read more

II Piknik Kowalski Bractwa Bartnego

4 VI 2016 r. odbył się w Augustowie II Piknik Kowalski organizowany przez Bractwo Bartne przy współpracy z Miastem Augustów. Z tego miejsca serdecznie dziękujemy sponsorom i darczyńcom, którzy przyczynili się do realizacji tej imprezy, w szczególności Gminie Miasto Augustów, bo właśnie dzięki wsparciu naszego miasta otrzymaliśmy większość środków na jej zorganizowanie i przeprowadzenie. Na pikniku ze swoimi kuźniami zjawiło się 4 kowali. Kucie zgodnie z planem rozpoczęło się o godzinie 10:00, pogoda tego dnia dawała się we znaki stojącym na płycie rynku kowalom i osobom z obsługi, prażące słońce sprawiało, że zamiast stać przy rozgrzanym palenisku chciało się wskoczyć do jednego z augustowskich jezior. Pomimo to piknik w ciągu dnia odwiedziło ponad 400 osób, z czego 250 wzięło udział aktywnie poprzez wybicie pamiątkowej monety z herbem Augustowa i logiem Bractwa, lub pracując przy kuźni i pod okiem kowala instruktora, wykuwając sobie podkówkę na szczęście.
Oprócz pokazów kowalstwa, możliwości zapoznania się z oferowanymi przez podlaskich kowali usługami i produktami, można było także dokonać zakupów na jednym z 10 straganów rzemieślniczych oferujących rękodzieło w postaci: wyrobów garncarskich, rękodzieła drewnianego, świec, a także kuchni regionalnej w dań kuchni tatarskiej. O 12.00 pracę rozpoczął nasz mincerz, do którego ustawiała się spora kolejka chętnych do wybicia pamiątkowej monety, pierwszą monetę wybił burmistrz Augustowa Wojciech Walulik.  Następnie wszyscy chętni.
Dużą atrakcją był również wypiekany na miejscu sękacz, pokaz jak i jego degustację zorganizowało Stowarzyszenie Żytkiejmska Struga. Sękacz to tradycyjne ciasto północnego Podlasia wykonywane z kopy (60) jaj mąki, cukru i mleka. Ciasto rozrabia się, a następnie polewa specjalny ruszt, na którym ciasto zasycha, tworząc charakterystyczne sople.

Creative design from the South

Get in touch with us!