pl en

Naliboki

Puszcza Nalibocka to największy zwarty kompleks leśny na terenie Białorusi, prawie całość objęta jest rezerwatem. W lesie spotkać można żubry, rysie, wilki czy nawet niedźwiedzie. Drzewostan puszczy nie jest stary, dominują drzewa sadzone po II wojnie światowej, ale też – wśród kęp na rozlewiskach puszczańskich rzek – spotkać można samotne dęby, sosny czy lipy imponujących wprost rozmiarów. W okresie międzywojennym, kiedy las ten znajdował się na pograniczu polsko-sowieckim rozwijało się w puszczy osadnictwo w niewielkich wioskach śródleśnych lub pojedynczych leśnych gospodarstwach, zwanych na Kresach chutorami. Są to niesamowicie malowniczo położone miejsca, często na niewielkich wzniesieniach otoczone bagniskami, rozlewiskami lub lasem ze wszystkich stron, z których zazwyczaj rozpościera się widok na pobliską łąkę, dawniej koszoną i użytkowaną, a obecnie zarośniętą i zapomnianą. W jednym z takich chutorów mieszka nasz bartnik Ivan.

Przejście po żeremiu przez rozlewiska Wołki/ Fot. P. Piłasiewicz

Umawiamy się z Ivanem na moście koło miejscowości Bakszty przy drodze Lida-Mińsk, 190 km na wschód od Grodna. Rzeka rozlewa szeroko na okoliczne łąki podchodząc pod drogę, w dali widać ostatnie zabudowania wsi po jednej stronie rzeki, po drugiej zaczyna się ściana lasu, północny kraniec Puszczy Nalibockiej. Witamy się i udajemy się za Ivanem wąską drogą po usypanej grobli, następnie przez las, bagna i znów las. Nim docieramy na miejsce przejeżdżamy ponad 20 km, mijając tylko jeden zamieszkały chutor z 3 domami. Pozostałe mijane polany są puste, znajdują się na nich już tylko resztki zabudowań.

– Tuż po II wojnie takich chutorów było tu ponad 400, obecnie zamieszkałych pozostaje około 20 z nich. Ich mieszkańcy albo wyjechali do miast, albo przenieśli się na obrzeża większych wiosek, gdzie łatwiej jest po prostu żyć – mówi Ivan.
Read more

Bartnictwo w Inflantach

Łotwa i Estonia,  tereny piękne i ciekawe turystycznie, z bogata historią. Dawne rubieże Rzeczpospolitej, przez które wielokrotnie Polska i Litwa wplątywała się w wojny ze Szwecją i Rosją. Kraje dumne ze swej kultury, odrębności i tradycji. Dla nas interesujące pod kątem wypracowania specyficznej formy bartnictwa. Co do zasady bartnictwo w Inflantach nie różniło się od tego w Rzeczypospolitej – gatunki używanych drzew podobne, narzędzia również.  Do wchodzenia używano leziwa, choć z dość odmienną kluczką wykonaną z brzozowej rozwierconej gałęzi, przez środek której  przechodziły plecione sznury.

Leziwo Łotwa. Skan od Ivana Osipau, źródło nieznane, zapewne jedna z prac August Johann Gottfried Bielenstein, łotewskiego etnografa niemieckiego pochodzenia

Sposób zakładania leziwa na drzewo był miejscami nieco inny, bo częstokroć zamiast wspinać się  za pomocą leziwa, tworząc kolejne pętle, zakładało się leżajo, używając długiej tyczki zakończonej niewielkim hakiem do zaczepienia o gałąź. A to dlatego też, że w tej krainie barcie zakładano znacznie niżej, czasem zaledwie 1,5 metra nad ziemią.  Inspirujące są natomiast zdobienia śniotów, czyli dodatkowych desek zasłaniających otwór bartny, nanoszone jest na nie nie tylko klejmo, czyli znak bartny, ale też wzory znane z ludowych tkanin i krajanek, w podobny sposób jest też udekorowany zatwór zasłonięty śniotem.

Skan otrzymany od Ivana Osipau, źródło nieznane, zapewne jedna z prac August Johann Gottfried Bielenstein, łotewskiego etnografa niemieckiego pochodzenia

O bartnictwie na Łotwie i w Estonii wiemy – jako Polacy – stosunkowo niedużo. W pracach wydanych w naszym języku, jeśli pojawiają się jakieś informacje na temat bartnictwa, to zaczerpnięte głównie z jednego źródła: prac estońskiego etnografa opublikowanych po estońsku w roku 1939.  Nieco nas w temat wprowadził  znajomy bartnik z Łotwy – Anatolij, który pierwszą kłodę wykonał wraz z a nami w Puszczy Augustowskiej w listopadzie 2015 roku. Po powrocie do domu w przeciągu tygodnia od warsztatów wydział barć w dębie i to ponad 10 metrów nad ziemią! Obecnie gospodarzy na 3 kłodach i jednej barci.

Barcie w Inflantach powstawały stosunkowo nisko, bo już na wysokości 1,5 metra od ziemi, czemu? Trudno powiedzieć – może po prostu ludzie żyli bardziej zgodnie, było mniej złodziejstwa i nie trzeba było zabezpieczać swoich pszczół, umieszczając je wysoko nad ziemią? Tego nie wiemy na pewno.  Ale z cała pewnością wiemy, że tam również bartnictwo trafia na podatny grunt.

F. Linndus, barć w Estonii, rok 1933

F. Linndus, bartnik otwierający barć, Estonia, rok 1933

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Zrealizowano w  ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego”

 

Źródła na temat bartnictwa w Inflantach:

A. Bielenstein, Die Holzbauten und Holzgerate der Letten, 1907,

F. Linnus, Esti Prahwa Musseumi Aastraamat, XII-XIII, Tartu 1939,

F. Linnus, Esti Vanen Mesindus I Metsamesindus, Tartu 1940,

T. Siudowska-Myzykowa, Materiały do bartnictwa w północno-wschodniej Europie…, Wrocław 1960.

 

 

 

 

 

Bartnictwo wraca nad Bug

W dniach 29.09-1.10.2016 odbyły się warsztaty bartnicze w Monastyrze św. Onufrego w Jabłecznej nad Bugiem. Warsztaty organizowało nasze Bractwo wspólnie z Centerum Spotkań Kultur z Lublina i Prawosławnym Monastyrem w Jabłecznej.  Jabłeczna to miejsce pielgrzymowania, pracy i odpoczynku. Głównym założeniem warsztatów było przekazanie wiedzy bartniczej członkom miejscowej wspólnoty, tak aby mogli dalej kultywować tradycje bartnicze. To obszar pogranicza kultur i narodów, to wreszcie wspaniała nadbużańska przyroda gdzie ta niepozorna na pierwszy rzut oka rzeka nadaje rytm naturze i wpływa znacząco na miejscowy ekosystem. W warsztatach wzięło udział 4 uczestników: Mariusz Balewski, Mariusz Chachuła, Jakub Cupriak, oraz ojciec Makary, który prowadzi przyklasztorną pasiekę oraz Piotr Piłasiewicz i Marcin Sudziński z ramienia Bractwa Bartnego i CSK. Po warsztatach pod opieką ojca Makarego została kłoda bartna wciągniętą wspólnymi siłami na ponad 500 letni dąb, pamiętający zapewne powstanie miejscowego klasztoru. Ojcu zostawiliśmy również komplet narzędzi bartnych także na pewno nie będzie to ostatnia kłoda jaka w tym miejscu powstała. Mamy nadzieje, że nowe hobby ojca przyczyni się do rozprzestrzenienia tradycji bartniczych w tym regionu. Mniszki z klasztoru na Garbarce, świętego miejsca prawosławia do którego rokrocznie pielgrzymuje tysiące wiernych, już złożyły u niego zamówienie na kłodę bartną do ich wspólnoty.  Z pomysłem przeprowadzenia warsztatów wyszedł Marcin Sudziński prowadzący pasiekę i pracownie pszczelarska na dachu CSK w Lublinie, a także współpracownik naszego Bractwa, a dzięki uprzejmości wójta gminy Sławatycze udało się uzyskać zgodę na zainstalowanie barci na pomniku przyrody.  Namiestnik klasztoru Archimandryta Atanazy poparł ochoczo pomysł na  przeprowadzenie warsztatów w klasztorze. Pochodzi on z niewielkiej wsi w Puszczy Białowieskiej o nazwie Łuplanka Stara, związanej żywo z bartnictwem. Jest to osada śródleśna założona przez bartników, którzy chcąc chronić swoje barcie przed kradzieżami przenieśli się głębiej w las zakładając osadę i dawali łupnia nieproszonym gościom zapuszczającym się w tą okolicę.

Wszystkie wykonane kłody zostały zabrane przez uczestników, jedna trafiła do nauczyciela przedmiotów zawodowych ze szkoły w Pszczelej Woli, pana Mariusza Chachuły, mam nadzieje, że te warsztaty przyczynią się też do lepszego zrozumienia zagadnień bartnictwa przez zawodowych pszczelarzy. Choć tym razem więcej było praktyki niż teorii.

dsc_0039-copy

Ekipa warsztatów bartniczycgh w Jabłecznej i owoce naszej pracy. Fot. Bractwo Bartne

Read more

II Piknik Kowalski Bractwa Bartnego

4 VI 2016 r. odbył się w Augustowie II Piknik Kowalski organizowany przez Bractwo Bartne przy współpracy z Miastem Augustów. Z tego miejsca serdecznie dziękujemy sponsorom i darczyńcom, którzy przyczynili się do realizacji tej imprezy, w szczególności Gminie Miasto Augustów, bo właśnie dzięki wsparciu naszego miasta otrzymaliśmy większość środków na jej zorganizowanie i przeprowadzenie. Na pikniku ze swoimi kuźniami zjawiło się 4 kowali. Kucie zgodnie z planem rozpoczęło się o godzinie 10:00, pogoda tego dnia dawała się we znaki stojącym na płycie rynku kowalom i osobom z obsługi, prażące słońce sprawiało, że zamiast stać przy rozgrzanym palenisku chciało się wskoczyć do jednego z augustowskich jezior. Pomimo to piknik w ciągu dnia odwiedziło ponad 400 osób, z czego 250 wzięło udział aktywnie poprzez wybicie pamiątkowej monety z herbem Augustowa i logiem Bractwa, lub pracując przy kuźni i pod okiem kowala instruktora, wykuwając sobie podkówkę na szczęście.
Oprócz pokazów kowalstwa, możliwości zapoznania się z oferowanymi przez podlaskich kowali usługami i produktami, można było także dokonać zakupów na jednym z 10 straganów rzemieślniczych oferujących rękodzieło w postaci: wyrobów garncarskich, rękodzieła drewnianego, świec, a także kuchni regionalnej w dań kuchni tatarskiej. O 12.00 pracę rozpoczął nasz mincerz, do którego ustawiała się spora kolejka chętnych do wybicia pamiątkowej monety, pierwszą monetę wybił burmistrz Augustowa Wojciech Walulik.  Następnie wszyscy chętni.
Dużą atrakcją był również wypiekany na miejscu sękacz, pokaz jak i jego degustację zorganizowało Stowarzyszenie Żytkiejmska Struga. Sękacz to tradycyjne ciasto północnego Podlasia wykonywane z kopy (60) jaj mąki, cukru i mleka. Ciasto rozrabia się, a następnie polewa specjalny ruszt, na którym ciasto zasycha, tworząc charakterystyczne sople.

II Piknik Kowalski – ZAPROSZENIE

Już jutro w Augustowie na Rynku Zygmunta Augusta, spotkają się najznamienitsi przedstawiciele kowalskiej profesji z Podlasia aby zaprezentować swoje umiejętności i zarazić rzemieślniczą pasją kolejne pokolenia. Bractwo Bartne i Miasto Augustów serdecznie zapraszają na II Piknik Kowalski. Zaczynamy 4 czerwca o godzinie 10:00 na Rynku Zygmunta Augusta. Podczas wydarzenia zaprezentujemy prace rzemieślników niegdyś cenionej, a dziś trochę zapomnianej profesji, jaką jest kowalstwo. Piknik ma na celu przybliżenie tajników pracy kowala szerszej publiczności, także poprzez możliwość asystowania w pracy jednemu z 4 zespołów kowalskich. Podczas pikniku odwiedzający będą mogli również własnoręcznie wybić monetę z historycznym herbem Augustowa. Serdecznie zapraszamy!
Program:
10:00 Rozpoczęcie Pikniku, możliwość poznania tajników kowalstwa poprzez asystowanie jednemu z zespołów kowalskich i własnoręczne kucie. Poznanie historii i pasji współczesnych kowali
12:00 Bicie monet z herbem Augustowa (ilość monet ograniczona)
16:00 Pokaz bartniczy
18:00 Zakończenie pikniku
Przez cały dzień odbywać się będzie Jarmark Rękodzieła, na którym będą mogli Państwo zakupić wyjątkowe towary od lokalnych wytwórców: garncarzy, rzeźbiarzy i rzemieślników innych specjalności a także spróbować regionalnych potraw. Impreza była szeroko reklamowana w lokalnych mediach, na mieście zawisło ponad 30 plakatów, a wzmianki pojawiały się w Gazecie Współczesnej i Przeglądzie Powiatowym. Także liczymy na zainteresowanie mieszkańców regionu. Do zobaczenia!

Nowy banik z Augustowa

Przybyło nam kolejnego bartnika! Razem z nami powiesił w poprzednie weekendy 2 kłody w lasach pod Augustowem. Choć nie zupełnie nowego, bo Karol Jatkowski z Augustowa, od ponad roku pomaga zakładać i doglądać barci. Praca bartnika na tyle go wciągnęła, że sam wykończył 2 kłody bartne, które właśnie wciągnęliśmy na drzewo. Jego kłody zawisły w miejscu urokliwym acz rzadko odwiedzanym. Nad niewielkimi śródleśnymi „sucharami”
Skoro na terenie Augustowa znajduje się 7 jezior, to raczej nikt już nie zawraca sobie głowy małymi leśnymi jeziorkami, zwanymi w puszczy ‚sucharami’, jakich kilka również znajduje się na terenie miasta. Są one tak małe, że przez wieki nie doczekały się jeszcze utrwalonych w świadomości ludzkiej nazw. Miejsce jest nad wyraz urokliwe, droga wiedzie tam rzadkim, młodym sosnowym lasem zarośniętym połaciami czarnej jagody. Gdy droga schodzi nieco w dół – do zabagnionej kotlinki, w której znajdują się jeziorka – las jeszcze bardziej rzednie, a jagodniki tworzą już tylko zwarte kępy, natomiast u brzegów jeziorek na pływającej, zarośniętej tafli dominująca rośliną jest bagno zwyczajne (Rhododendron tomentosum). Z tego względu miód z tych barci może być niebezpieczny, to mam nadzieję uda się zbadać i ustalić dzięki naszej współpracy z naukowcami z Wrocławia. Jednak wszystko zależy od tego czy i tym razem natura będzie dla nas łaskawa i pszczoły do tych barci pszylecą. Poniżej kilka zdjęć z tego urokliwego zakątka naszego miasta.

Wiosenne podmiatanie pszczół

8 maja dla jednych to dzień zwycięstwa, dla innych święto położnych, ale jest to też data w kalendarzu bartniczym znacząca święto św. Stanisława – zgodnie z kodeksami prawa bartnego graniczna data, do kiedy można było dokonywać wiosennego podmiatania pszczół i podcinania po zimie suchych plastrów. Ingerencja w rozwój rodziny pszczelej po tej dacie była poczytywana za naruszanie Bożego Porządku w naturze, a zarazem działanie na szkodę innym bartnikom, którzy przygotowują swoje barcie w nadziei na ich zasiedlenie przez roje pszczele. Tak więc i ja udałem się w sobotę do lasu, aby zajrzeć do ostatniej kłody bartnej, do której jeszcze w tym roku nikt nie zaglądał, oraz z drugiej strony – aby przygotować puste barcie i kłody bartne do ich zasiedlenia przez pszczoły, bo przyszła wiosna i rójka wisi w powietrzu…

Przygotowanie pustych barci polega przede wszystkim na dokładnym omieceniu wnętrza z pajęczyn, usunięcia ewentualnych gniazd os i szerszeni, które akurat teraz zaczynają w nich powstawać, farbowaniu – czyli wysmarowaniu wnętrza oraz wlotek specjalnym eliksirem i modlitwie o to, aby Natura była dla nas w tym roku łaskawa. W ciągu weekendu przygotowaliśmy wspólnie z Jankiem i Pawłem razem 9 barci w drzewach i tyle samo kłód bartnych. Pozostaje nie tylko czekać, ale też sukcesywnie zaglądać do pustych barci celem ponowienia zabiegów oczyszczania i farbowania. W początku
czerwca liczymy na pierwsze efekty!

Bartnictwo w The Telegraph

Miło nam poinformować, że dzisiaj w The Telegraph ukazał się artykuł na temat bartnictwa, w którym znajdują się nasze zdjęcia oraz krótka informacja o Fundacji Bractwo Bartne. Artykuł dotyczy działań naszego przyjaciela, Jonathana Powell’a, z fundacji Natural Beekeeping Trust, który w maju wykona pierwszą barć na Wyspach Brytyjskich. Na terenie Brytanii, bartnictwem ostatnio zajmowali się Celtowie. Wyspy Brytyjskie były przez kilka stuleci częścią Imperium Rzymskiego i to zapewne wtedy bartnictwo ustąpiło miejsca pszczelarstwu przydomowemu. Ale to tylko moja hipoteza, bartnictwo na Wyspach, jak również i w Polsce, czeka cały czas na obszerne i wnikliwe opisanie. A tymczasem zapraszam do ćwiczeń z języka angielskiego 🙂

I Warsztaty Bartnicze Bractwa Bartnego

W dniach 6-7 listopada odbyly sie  pierwsze Warsztaty Bartnicze Bractwa Bartnego. Zainteresowanie warsztatami przeroslo nasze oczekiwania, z czego jestesmy bardzo szczesliwi. Na wstepie chcialbym
przeprosic serdecznie te osoby, dla których miejsca teraz zabraklo, na pewno pod koniec marca zorganizujemy druga edycje, poniewaz szerzenie i propagowanie idei bartnictwa jest naszym celem
statutowym, do którego przykladamy duza wage. Na miejsce pierwszych warsztatów wybralismy lesniczówke Lipiny na wschodnim skraju polskiej czesci Puszczy Augustowskiej, znajduje sie ona zaledwie 300 metrów od granicy z Bialorusia. Program tego spotkania przewidywal nie tylko dzianie klód bartnych, ale przede wszystkim przekazanie mozliwie maksymalnie duzo wiedzy na temat bartnictwa uczestnikom warsztatów. Ale moze zacznijmy od poczatku.

Warsztaty z perspektywy lasu. Fot. P. Kotwica

Warsztaty z perspektywy lasu. Fot. P. Kotwica

W warsztatach wzielo udzial 7 osób: 6 z Polski i 1 z Lotwy. Uczestnicy przyjechali do nas w wiekszosci z bardzo odleglych miejscowosci: Zakopane, Henryków (Dolny Slask), Warszawa, Wyszków,
Konotop (Lubuskie) , Saldus (Lotwa). Z ramienia Bractwa Bartnego instruktorami byli Piotr Pilasiewicz i Pawel Kotwica. Wspólnie z uczestnikami wyjechalismy w piatek wieczorem z Augustowa do Lipin,
tam po kolacji rozpoczelismy dlugie i interesujace rozmowy na temat swoich zainteresowan pszczolami i historia. Czekalismy na ostatnich uczestników, którzy dotarli do nas  po godzinie 24:00.
Nastepnego dnia od razu po sytym sniadaniu zabralismy sie do pracy, przygotowujac wspólnie 6 klód bartnych. Poniewaz jesienna aura nie rozpieszczala, aby sie nieco zagrzac w przerwach w pracy,
rozpalilismy posrodku ognisko.

Miejsca do pracy przygotowalismy wokól ogniska. Fot. P. Pilasiewicz

Miejsca do pracy przygotowalismy wokól ogniska. Fot. P. Pilasiewicz

Zmrok o tej porze roku zapada bardzo szybko i kiedy okolo 15:30 zaczelo sie juz sciemniac podtoczylismy klody blizej ognia i kontynuowalismy prace w blasku ogniska. Nastepnie wykorzystujac klody
do ochrony przed wiatrem rozsiedlismy sie wygodnie wokól ogniska, na którym gotowala nam sie kolacja. Dobrze, ze wiekszosci udalo sie wykonac oka w swoich klodach, bo bylo jak zamontowac kociolek
nad ogniem.

Kolacja z ogniska. Fot. P. Pilasiewicz

Kolacja z ogniska. Fot. P. Pilasiewicz

Tego dnia w przerwach w pracy odbywala sie demonstracja poslugiwania sie leziwem i pare osób nawet zdecydowalo sie spróbowac swoich sil z bardzo dobrym wynikiem, niestety szybko zapadajacy zmrok,
a nastepnego dnia deszcze i wichury, uniemozliwily podjecie prób poslugiwania sie leziwem przez wszystkich zainteresowanych tym uczestników. Drugiego dnia z rana wybralismy sie na obchód barci
i klód bartnych, jakie prowadzimy w Nadlesnictwie Gleboki Bród. Na tym etapie ogladalismy z bliska zarówno opuszczone, jak i zasiedlone barcie, ogacilismy jedna z nich swierkowymi galeziami.
Uczestnicy warsztatów zapoznali sie ze metodami wciagania i montowania klód na drzewach oraz sposobami wyboru lokalizacji dla nich i wabienia pszczól. Tu bylo bardzo duzo pytan i dociekan, na
które mam nadzieje wszyscy dostali wyczerpujace odpowiedzi. Po powrocie zaczelismy pakowac czesc klód do samochodów, poniewaz niektórzy uczestnicy zdecydowali sie zabrac wykonane przez siebie
klody do domu, inni zas zostawili je do zagospodarowania przez nasze Bractwo. I tak eksport bartnictwa z Puszczy Augustowskiej dokonal sie do Zakopanego, w okolice Wyszkowa oraz na Inflanty
(Lotwa). Uczestnikom bardzo dziekuje za przyjazd i zaangazowanie. Zapraszam równiez na wiosenna edycje, która zapewne odbedzie sie w ostatni weekend marca. Wtedy oprócz wykonania klód bartnych,
wciagniemy jedna z nich na drzewo i zrobimy pierwszy wiosenny przeglad zasiedlonych barci. Zapraszam serdecznie, szczególy tuz po Nowym Roku na naszej stronie! Na koniec krótka fotorelacja:

Lesnicy dzieja . Fot. P. Pilasiewicz

Lesnicy dzieja . Fot. P. Pilasiewicz

Nasza skrzynia skarbów. Fot. P. Pilasiewicz

Nasza skrzynia skarbów. Fot. P. Pilasiewicz

Ogacanie barci sniotowej. Fot. P. Kotwica

Ogacanie barci sniotowej. Fot. P. Kotwica

Demonstracja techniki poslugiwania sie leziwem. Fot. P. Kotwica

Demonstracja techniki poslugiwania sie leziwem. Fot. P. Kotwica

Uczestnicy warsztatów zagladaja do opuszczonego przez pszczoly debu bartnego. Fot. P. Pilasiewicz

Uczestnicy warsztatów zagladaja do opuszczonego przez pszczoly debu bartnego. Fot. P. Pilasiewicz

Jeszcze tylko zamontowac lampki i barc gotowa na swieta. Fot. P. Pilasiewicz

Jeszcze tylko zamontowac lampki i barc gotowa na swieta. Fot. P. Pilasiewicz

Uczestnicy warsztatów i prowadzacy, od lewej: Stanislaw (Somianka kolo Wyszkowa), Pawel Kotwica (Bractwo Bartne, Piotr Pilasiewicz (Bractwo Bartne), Piotr (Warszawa), Krzysztof (Henryków), Agnieszka (Zakopane), Rafal (Kolsko). Na zdjeciu zabraklo Anatolisa Markevicsa z Saldus na Lotwie. Fot. H. Pilasiewicz I Warsztaty Bartnicze Bractwa Bartnego

Uczestnicy warsztatów i prowadzacy, od lewej: Stanislaw (Somianka kolo Wyszkowa), Pawel Kotwica (Bractwo Bartne, Piotr Pilasiewicz (Bractwo Bartne), Piotr (Warszawa), Krzysztof (Henryków),
Agnieszka (Zakopane), Rafal (Kolsko). Na zdjeciu zabraklo Anatolisa Markevicsa z Saldus na Lotwie. Fot. H. Pilasiewicz
I Warsztaty Bartnicze Bractwa Bartnego

 

 

Barcie w Rezerwacie Kalejty

Po dlugich zabiegach i dzieki przychylnosci wielu instytucji, w tym Generalnego Dyrektora Ochrony Srodowiska, Regionalnego Dyrektora Ochrony Srodowiska i Nadlesnictwa Szczebra, oraz miesiacach
oczekiwan moglismy w koncu przystapic do zalozenia barci na terenie Rezerwatu Kalejty pod Augustowem. O zgode zaczalem starac sie prawie dokladnie rok temu, uzyskalem ja w styczniu, natomiast uzgodnienie dokladnych lokalizacji nastapilo w sierpniu. Tak przygotowani od strony formalnej 3 pazdziernika wykonalismy tam pierwsza barc, a w kolejny weekend (10-11 pazdziernik) dwie kolejne. Pogoda w oba weekendy sprzyjala pracom na swiezym powietrzu. Pierwsza na warsztat poszla sosna o piersnicy 200 cm, lekko nachylona w kierunku poludniowo-wschodnim rosnaca na skraju zabagnionej niecki. Wszystkie drzewa zostaly wybrane z dala od miejsc uczeszczanych przez turystów, tak aby pszczoly nikomu nie przeszkadzaly, i aby nikt nie przeszkadzal pszczolom. Przy pierwszej barci pomagal mi Karol Jatkowski, który zreszta nie pierwszy raz zaangazowal sie w nasze dzialania. Wiosna konczylismy i wciagalismy razem klody, i to z nim, pracujac tylko we dwóch, w maju tego roku udalo nam sie wciagnac 2 klody bartne w przeciagu 6 godzin, co jak na razie jest naszym rekordem:) Wykonalismy barc wzorowana na zachowanych egzemplarzach w Puszczy Bialowieskiej: sniotowa, z zamontowanymi grabowymi kluczami nad i pod otworem bartnym, bez oczkasa. Wysokosc otworu bartnego 85 cm, szerokosc 10 cm. Podstawa na wysokosci 4,7 metra. Kierunek poludniowo-wschodni, z prawej strony od otworu bartnego zamontowana hwozdownia do odwieszania sniotu.

Narzedzia bartne. Fot. P. Pilasiewicz

Narzedzia bartne. Fot. P. Pilasiewicz

Efekt koncowy. Fot. P. Pilasiewicz

Efekt koncowy. Fot. P. Pilasiewicz

W kolejny weekend zabralem sie do pracy wraz z Krzyskiem Silkowskim z Augustowa, a po poludniu dolaczyl do nas jeszcze Karol Jatkowski. Wykonalismy barc w swierku o piersnicy 200 cm.
Podstawa na wysokosci 5 metrów, otwór bartny od poludniowego-wschodu, wlot dla pszczól z oczkasem skierowanym na wschód. Byl to pierwszy odziany przez nas swierk. Ten gatunek drzew pojawia sie
w zródlach jako drzewa bartne, jednak bardzo rzadko i nie nalezal do najpopularniejszych, pewnie z róznych wzgledów, o których mozemy teraz tylko domniemywac.

Krzysztof Silkowski i Karol Jatkowski, którzy pomagali przy wykonaniu barci. Fot. P. Pilasiewicz

Krzysztof Silkowski i Karol Jatkowski, którzy pomagali przy wykonaniu barci. Fot. P. Pilasiewicz

Przed tym pracowitym weekendem zamiescilismy ogloszenie na naszym profilu Facebookowym
Bartnictwo Puszczy Augustowskiej o poszukiwaniu wolontariusza, który by nam pomógl w zalozeniu kolejnej barci. Na nasz apel odpowiedzial Piotr Chmielewski z Lodzi, który bez wahania wsiadl w autobus, przyjechal do nas i przez cala niedziele pracowal przy powstawaniu trzeciej barci w Rezerwacie Kalejty. Za okazana pomoc serdecznie dziekujemy! W niedziele wykonalismy razem z nim barc w swierku o piersnicy 210 cm, podstawa na wysokosci 4,6 metra, otwór bartny wykonany od poludnia, grabowe klucze wbite nad i pod otworem bartnym, oraz hwozdownia do odwieszania zatworu.

Piotr Chmielewski przyjechal do nas z Lodzi aby pomóc w wykonaniu jednej z barci. Fot. P. Pilasirewicz

Piotr Chmielewski przyjechal do nas z Lodzi aby pomóc w wykonaniu jednej z barci. Fot. P. Pilasirewicz

 

Skonczona trzecia barc. Fot. P. Pilasiewicz

Skonczona trzecia barc. Fot. P. Pilasiewicz

 

Kalejty-3.10.2015-010 Kalejty-3.10.2015-024 Kalejty-3.10.2015-027 Kalejty-3.10.2015-030 Kalejty-3.10.2015-031 Kalejty-3.10.2015-039 Kalejty-3.10.2015-042 Kalejty-11.10.2015-002 Kalejty-11.10.2015-007 Kalejty-11.10.2015-010 Kalejty-11.10.2015-015 Kalejty-11.10.2015-024

Creative design from the South

Get in touch with us!