pl en
bb_logo_duze

Pierwsza letnia inspekcja

Przyleciały do nas pszczoły, więc należało do nich zajrzeć przywitać nowe sąsiadki. Kompleksowy przegląd barci odbyliśmy w ten weekend wraz z kolegą Danielem i moją żoną Honoratą. W tych, w których siedziały silne rodziny pobraliśmy próbki miodu do analizy,  z pozostałymi się tylko przywitaliśmy lub  oczyściliśmy z nieproszonych gości. W 3 barciach i kłodach, w których zalęgły się osy czy szerszenie znaleźliśmy martwe pszczoły w liczbie około 50 każdej co świadczy o tym, że roje wysyłały zwiady które jednak były zabijane przez intruzów które zajęły kłody jako pierwsze.

Barć w sośnie tydzień po zasiedleniu, biel plastrów w promieniach słońca jest tak intensywna że aż oślepiająca. Fot. P. Pilasiewicz

Barć w sośnie tydzień po zasiedleniu, biel plastrów w promieniach słońca jest tak intensywna że aż oślepiająca. Fot. P. Pilasiewicz

Więc po części z braku czasu przegapiłem najważniejszy okres w życiu rodziny: rójke czyli czas zakładania nowych rodzin i szukania przez nich nowego miejsca do życia. Kiedy ma się urodzić nowa królowa, pszczoły wpadają w tak zwany nastrój rojowy, dotychczasowa rodzina dzieli się mniej-więcej na 2 równe połowy. Nowy rój jeszcze z macierzystego ula lub kłębu który zawiązuje w pobliżu po wyjściu z ula wysyła oddziały zwiadowcze w sile około 50-100 robotnic każdy. taki odział zapuszcza się nawet na 15 km od macierzystego gniazda w poszukiwaniu nowego miejsca dla podzielonego roju. Po znalezieniu takiego miejsca dokładnie je bada: wymiary wnętrza, bazę pozytywkową w okolicy, bezpieczeństwo wejść i inne znane tylko pszczołom elementy.  Odziały zwiadu po powrocie tańcem przekonują resztę podzielonego roju aby udały się w znalezione przez nie miejsce. Następnie demokratycznie, lub raczej instynktownie pszczoły podejmują decyzję o wylocie w to czy inne miejsce i tak samo jak to bywa wśród ludzi, nie zawsze wygrywa ten co ma najwięcej do zaoferowania, ale czasem wygrywa ten co najgłośniej krzyczy. Oczywiście stosuje to spore uproszczenia przy analogi do naszych polityków ale faktem jest że społeczne zachowania owadów są bardzo interesujące i nierzadko przypominają modelowe zachowania socjologiczne ludzi.

 Jedno małe gniazdo os w barci wystarczy aby skutecznie odstraszyć pszczoły. Fot. P. Piłasiewicz


Jedno małe gniazdo os w barci wystarczy aby skutecznie odstraszyć pszczoły. Fot. P. Piłasiewicz

I uniemożliwić zwiadowcom powrót do roju. Fot. P. Piłasiewicz

I uniemożliwić zwiadowcom powrót do roju. Fot. P. Piłasiewicz

Barć w Wesołowie

Początek czerwca miną szybko i bez większych niespodzianek. To czas kiedy roje wylatują szukać nowych miejsc do zasiedlenia. Przyroda i w tym roku nie zawiodła Augustowskich Bartników, większość przygotowanych przez nas barci zostało zasiedlona w przeciągu ostatnich tygodni, a w zeszłą niedziele po raz pierwszy obserwowałem moment zasiedlenia barci przez rój pszczeli, piękny i rzadki widok, choć coraz częstszy w naszych lasach. Początek czerwca to też ostatnie chwile na dokończenie zaległych robót i tak 2 czerwca udałem się pod Węgorzewo do Wesołowa aby dokończyć wdzianą tam barć w lipie. Wesołowo to mała mazurska wioseczka na północ od Węgorzewa praktycznie nad samą granicą z Obwodem Kaliningradzkim. Rezyduje tam czasem Krzysztof Hejke profesor , wykładowca z Łódzkiej Szkoły Filmowej, który od lat dokumentuje ostatnich bartników na kresach Rzeczpospolitej. barć w zeszłym roku wydziałem w lipie na granicy gospodarstwa pana Krzysztofa. Największym wyzwaniem w dokończeniu tej barci było ograniczenie komory bartnej, ponieważ pień był w środku zupełnie wypróchniały: po około 25 centymetrach drewna pojawiła się bezdenna czeluść o średnicy 45-50 cm. Nigdzie w literaturze nie znalazłem opisu w jaki sposób ograniczano przestrzeń komory bartnej w lipie, znalazłem tylko informacje, że należało to zrobić i najlepiej bez użycia zaprawy murarskiej czy pianki uszczelniającej. Sięgnąłem po materiały jakie dosłownie można było znaleźć pod ręką: spód barci jak i górę ograniczyłem najpierw rusztowaniem z gałęzi z klinowanych po przeciwległych ścianach barci. Następnie głowę i spód wyłożyłem korą lipową. Ograniczenie przestrzeni ma na celu zapobiec wykonywaniu przez pszczoły plastrów w miejscu do którego nie będzie dostępu.

Wnętrze barci w lipie, góra. Fot. Krzysztof Hejke

Wnętrze barci w lipie, góra. Fot. Krzysztof Hejke

A tak nas widzą pszczoły. Fot. Krzysztof Hejke

A tak nas widzą pszczoły. Fot. Krzysztof Hejke

Po zamknięciu barci zatwore i zamontowaniu dodatkowo śniotu barć była gotowa do przyjęcia nowych lokatorek. pozostaje uzbroić się w cierpliwość i poczekać na dobre wieści z Wesołowa 🙂

Barć w lipie Wesołowo. Fot. Piotr Piłasiewicz

Barć w lipie Wesołowo. Fot. Piotr Piłasiewicz

„Szlakiem dzikich pszczół” wyprawy z SKT „Włóczykij”

Zabawa na huśtawce z leziwa (fot. P. Piłasiewicz)

Zabawa na huśtawce z leziwa (fot. P. Piłasiewicz)

W ostatni weekend prowadziłem wyprawę Szkolnego Klubu Turystycznego \”Włóczykij\” ze Szkoły Podstawowej numer 6 w Augustowie. Na trasie prawie 10 kilometrów opowiadałem dzieciakom o lesie pszczołach i oczywiście bartnictwie i pracy bartnika. Wyprawę prowadziłem w stroju XV wiecznego bartnika, po przywitaniu  grupy na leśnym gościncu zwanym piaszczanką zaprowadziłem grupę pod zagajnik w którym w tym roku założyliśmy 2 barcie w sosnach i jedną kłodę bartną. Wiosna w tym roku nie rozpieszcza i na chwile obecna wszystkie 3 barcie są jeszcze puste. W zagajniku opowiedziałem o bartnictwie, narzędziach i zaprezentowałem sztukę wchodzenia na leziwie. Następnie inną drogą wróciliśmy do Fracek i tam z Głębokiego Brodu wyszliśmy na ścieżkę „Tropem Wilka”. trasa jest oznakowana w jedną stronę więc idąc pod prąd dzieciaki miały frajdę szukając właściwej drogi poprzez znajdywanie oznaczeń szlaku – wilczej łapy namalowanej na drzewach. Przy ścieżce zatrzymywaliśmy się po kolei przy kolejnych barciach, szukając w okolicy fragmentów plastrów wosku wyciągniętych z barci przy wiosennych porządkach. Największym trofeum w wycieczki był fragment woskowego plastra znaleziony pod leśna kłodą. Nad leśnymi jeziorkami w wiacie urządziliśmy dłuższą przerwę z ogniskiem i kiełbaskami w roli głównej. O 14:30 wyszliśmy do drogi gdzie czekał na nas bus – w samą porę bo właśnie zaczynało padać. Była to pierwsza wycieczka współorganizowana przez Bractwo Bartne na terenie Nadleśnictwa Głęboki Bród – ale na pewno nie ostatnia.

Kłoda bartna w Starachowicach

Barć w Starachowicach

Barć w Starachowicach

W poprzedni weekend gościłem po raz kolejny w Muzeum Przyrody i techniki w Starachowicach w Świętokrzyskiem. We wrześniu podczas festynu pszczelarskiego wraz ze znajomym pszczelarzem, który dopiero poznawał bartniczą profesję wykonaliśmy tam kłodę bartną. Kłoda po festynie stała i czekała na wciągnięcie. Ponieważ obiecałem ją wciągnąć przy najbliższej okazji na drzewo na terenie muzeum, a bartnicy zawsze słowa dotrzymują 16 maja z pomocą dwójki panów konserwatorów z muzeum kłodę ta na drzewo wciągnęliśmy. Kłoda zawisła na pokaźnej osice podstawkę przygotowaliśmy 4 metry nad ziemią. Jest to pierwsze działanie już pod egidą Bractwa Bartnego. Mam nadzieję, że w przeciągu kilku tygodni usłyszymy o starachowickich pszczołach osiadłych w Archeoparku przy zabytkowej hucie.

Kącik bartny w Nadleśnictwie Augustów

Pora chyba napisać jak to się wszystko zaczęło. Pomysł na reaktywację Bractwa Bartnego w formie fundacji chodził mi po głowie już od dawna. Brakowało impulsu do jej założenia. Aby rozpocząć działalność filantropijną najpierw należało na nią zarobić. W lutym tego roku złożyłem ofertę do Nadleśnictwa Augustów, w konkursie na opracowanie koncepcji, wykonanie i montaż „Kącika bartnego”. O konkursie dowiedziałem się przez przypadek, od znajomego bartnika z Wigierskiego Parku Narodowego, przez weekend rozpisałem ofertę dokładnie
przedstawiając i opisując każdy z elementów ekspozycji i we wtorek na 15 minut przed końcem czasu na składanie ofert dostarczyłem do Nadleśnictwa zapieczętowaną kopertę. Udało mi się konkurs wygrać,więc cały marzec i połowa kwietnia to wytężona praca popołudniami i w weekendy nad ekspozycją dla Nadleśnictwa. Pracą podzieliłem się z Pawłem Mikuckim, który wykuł narzędzia bartne, skręcił leziwo, wykonał drewniane ramki do plansz edukacyjnych, grafiki i półkę na książki. Ja wykonałem pokazowy model barci, a resztę elementów i instalacje wykonaliśmy razem, plansze edukacyjne oraz karty pracy opracowała moja żona. Termin 15 kwietnia na wykonanie udało się dotrzymać, odbiór poszedł sprawnie i wszyscy byli zadowoleni.

Kącik bartny

Kącik bartny w Nadleśnictwie Augustów wykonany przez członków Bractwa Bartnego.

Postanowiłem zarobione w ten sposób środki przeznaczyć w całości na założenie fundacji i tak 13 maja stawiłem się do notariusza. Oto rozpoczynamy działalność.

Logo

Nasze Logo

Plany są jak zawsze ambitne, ale zaczynamy od małych kroczków. W sobotę 23 maja  zabieram Szkolny Klub Turystyczny „Włóczykij”  ze szkoły nr 6 w Augustowie na wyprawę pt. „Szlakiem dzikich pszczół”. Podczas wyprawy dzieci poznają rolę jaką pszczoły odgrywają w ekosystemie, poznają specyficzną pszczołę augustowską – z bezpiecznej odległości oczywiście, dowiedzą się również mnóstwo ciekawych rzeczy o bartnictwie i zobaczą bartnika podczas pracy na leziwie, a do tego ognisko, kiełbaska i 10 km marszu.